10.22.2010

Rozdział 1 "Ten casting!"

Dwa dni przed końcem roku lekcje były dość luźne. Wszystkim udzielał się wakacyjny nastrój. Na lekcji geografii nauczycielka usnęła więc mieliśmy wolne. Akiko podeszła do naszej ławki spytała się mnie i El co sądzimy o jej spódnicy którą sama uszyła. Obie byłyśmy pod wrażeniem jej nowego projektu. Ucieszyła się to słysząc i zaczęła nam dokładnie tłumaczyć jak ją zrobiła. Zauważyłam jak Rachel nienaturalnie głośno się śmieje i gapi się w naszą stronę ze swoją świtą czyli dwoma równie wytapetowanymi jak ona laleczkami. Cały rok próbowałam ją olewać, ale to ona zawsze zaczynała sprzeczki. Raz doszło nawet do bójki którą zakończył jej złamany paznokieć. Wtedy z płaczem pobiegła do dyrektorki, a ona nie słuchając mojej wersji wydarzeń wlepiła mi karę mycia okien w całej szkole. Od tamtej pory nienawidziłam Rachel najbardziej na świecie. Z zamyślenia wyrwała mnie Ella machając mi ręką przed oczami.
- Halo, ziemia do Amandy - powiedziała cicho chichocząc. Zamrugałam parę razy i spojrzałam na nią.
- Co? - spytałam lekko nieobecnym głosem.
- Heh, już nic. To idziemy dzisiaj tak? - spytała mnie podekscytowana.
- Ale gdzie? - nie miałam pojęcia o co jej chodzi.
- No zapomniałaś? Zgodziłaś się pójść ze mną na ten casting! - wtedy wszystko mi się przypomniało. El ze cztery dni temu namówiła mnie bym jej towarzyszyła w castingu do teledysku Justina Biebera. Nie za bardzo chciało mi się na niego iść, ale czego się nie robi dla przyjaciółki od serca?
- Tak, tak pamiętam. Jasne, że idziemy. - zapewniłam ją pospiesznie.
  Po południu poszłam wraz z El i Akiko do domu El, bo chciała żebyśmy pomogły wybrać ciuchy na tą "uroczystość". Była naprawdę wielką fanką Justina i w jej pokoju było co najmniej 7 jego plakatów. Gdy dotarłyśmy do jej sporej chaty zauważyłyśmy jej mamę leżącą na ręczniku i opalającą się w ogródku. Sądząc, że śpi nie odezwałyśmy się słowem tylko poszłyśmy do pokoju El na piętrze. Nasza kochana fanka zaczęła wyciągać z szafy jakieś bluzki, bluzy i rzucać na łóżko. Wszystkie te części garderoby miały na sobie podobiznę gwiazdki. Akiko trafnie stwierdziła, że jeśli El założy jedną z tych rzeczy Justinek uzna ją za psychofankę i od razu odrzuci z listy kandydatek. Więc niewiele myśląc zajrzała do szafy i po jakiś 4 minutach miała świetny zestaw ubrań który spodobał się nam wszystkim. Po pół godzinie upewniania się czy wszystko jest ok pożegnałyśmy się z Akiko i ruszyłyśmy do tego studia czy coś takiego.
Kiedy byłyśmy na miejscu szczęka opadła mi ze zdziwienia. Przed budynkiem stało z tysiąc wrzeszczących i pchających się do wejścia nastolatek ubranych głównie w fioletowe koszulki. Spojrzałam na El proszącym wzrokiem, ale ona nie dała za wygraną.
- Ja muszę się tam dostać! Błagam Amanda, zrób to dla mnie - jej oczy ze Shreka zawsze na mnie działały.
- Dobra, zgoda - odparłam niechętnie.
- Mam u ciebie duży dług kochana - uścisnęła mnie mocno i pociągnęła za rękę w środek tłumu. Dziwnie się czułam gdy z każdej strony napierały na mnie dziewczyny nie zostawiając centymetra przestrzeni osobistej. Moim jedynym celem było nie zgubić El i brnąć za nią w głąb zbiegowiska rozpychając się łokciami. Choć inni byli równie zdeterminowani jak my w końcu z wielką ulgą dotarłyśmy do stołu gdzie rozdawano nalepki z numerkami bez której nie wpuszczali do następnej sali. Chciałam towarzyszyć przyjaciółce więc zgodziłam się wypełnić jakiś formularzyk i przykleić to oznaczenie kolejności na bluzkę. Kiedy byłyśmy gotowe przeszłyśmy do innego pomieszczenia gdzie było o wiele spokojniej. Usiadłyśmy na krzesłach, bo nogi nam odpadały.
- Boże, ale jestem podekscytowana! Za tymi drzwiami jest mój idol. Mega super gwiazda. Ach, chyba zaraz zemdleję.
- No, ale ja chyba nie muszę tam wchodzić co nie? - El niepokojąco zamilkła.
- Muszę?! - wykrztusiłam krzycząc co zwróciło na mnie uwagę ochroniarza. Był lekko przerażający, więc nic już nie odważyłam się głośno powiedzieć.
- Oj słuchaj wejdziesz tam, coś przeczytasz i tyle. Jak byś się wycofała to fanki chyba by cię zabiły bo przedłużałaś kolejkę, a tego nie chcemy prawda?
- Taa - ma rację. Przez czas oczekiwania gadałyśmy sobie różnych rzeczach do czasu gdy ochroniarz krzyknął numer El.
- Osoba z  numerem 252 - Ona aż podskoczyła i posyłając mi uśmiech przeszła przez hebanowe drzwi do tajemniczego pokoju. Po kwadransie znowu się pojawiła tyle, że już nie taka szczęśliwa. Podbiegłam do niej i przytulając pocieszająco.
- Nie przyjęli tak? - nie byłam pewna czy teraz wybuchnie płaczem.
- Nie do końca. Powiedzieli, że się zastanowią, ale ja wiem swoje - odrzekła smętnie.
- Przekonamy się i myślę, że dramatyzujesz. Masz wielkie szanse, bo kto lepiej zna życiorys Biebera od niego samego? - zażartowałam.
- Osoba z numerem 253 - odezwał się goryl. Westchnęłam i szurając nogami udałam się do pokoju przesłuchań.
__________________________________________________________________________________
No i jest 1.
Starałam się by nie było nudy i błędów, ale wiecie jak to jest.
Następny pewnie już jutro.
To na razie tyle. Miłego czytania.

1 komentarz:

  1. No i nie jest nudny ! udał ci sie, tak jak super ptolog ;) Wpadnij do mnie na www.Samantas-life.blogspot.com i napisz na GG, paa ;**

    OdpowiedzUsuń