10.22.2010

Rozdział 2 "Orientacja mopsa"

Przed moimi oczami ukazał się długi stół w pomieszczeniu głównie zdominowanym barwami bieli i czerni. Przy nim z jednej strony siedziały 4 osoby. Jeden z nich to na pewno Justin. Przez cały czas wgapiał się w swojego iPhona nie zwracając na mnie najmniejszej uwagi. Oprócz niego była tam 1 kobieta i 2 mężczyzn. Jeden wydawał się dosyć miły, lecz drugi budził grozę od pierwszego wejrzenia. Przeszedł mnie lekki dreszcz. Myśli kotłowały mi się w głowie. Uświadomiłam sobie, że mogą mi zadawać jakieś idiotyczne pytania na temat powiedzmy pierwszego albumu piosenkarza, a ja będę tylko się głupio szczerzyć i nic nie odpowiadać. Niepewnie podeszłam do nich bliżej cicho mówiąc "dzień dobry". Czyłam na sobie trzy pary świdrujących oczu, co nie było przyjemnym uczuciem. Rejestrowali każdy mój ruch. Ten milszy gość odezwał się jako pierwszy.
- Witaj, jestem Mike to jest Peter i Sarah - przedstawiał po kolei swoich współpracowników.
- A ja jestem Justin jakbyś jeszcze nie wiedziała - kiepsko zażartował Bieberek. Cała trójka zaczęła się śmiać, a on dopiero wtedy oderwał się od ekraniku komórki i spojrzał na mnie. Jego usta lekko się rozwarły, a na twarzy widać było zdziwienie i zachwyt w jednym. Powiedział coś na ucho Peterowi,a on tylko przytakiwał co chwilę. Po czym wyprostował się i oznajmił prosto:
- Jesteś przyjęta.
- Eee, słucham? - nie załapałam o co mu chodzi.
- Rada opiniująca (czyt. Justin) uznała, iż będziesz się najlepiej pasowała do roli niedostępnej dziewczyny w nowym teledysku.
- Ale pan nie rozumie. Ja tutaj przyszłam podtrzymywać na duchu moją przyjaciółkę, która była tu przede mną. Czemu nie wybierzecie np. jej?
- Jest trochę za wysoka - odparła babka pisząc coś na kartce. No tak Justin nie jest zbyt pokaźnego wzrostu, więc i dziewczyna nie powinna być wysoka. Szkoda, że nie założyłam szpilek.
- Zaraz zaraz. Ty nie chcesz tej roli? - prawie przeliterował swoją wypowiedź chłopak, a jego czekoladowe oczy otoczone grubym wachlarzem czarnych rzęs patrzyły na mnie z niedowierzaniem.
- No tak - odparłam luźno. JB zaczął się śmiać dopóki nie zaczaił, że to było na poważnie. Orientacja mopsa, naprawdę. Przewróciłam teatralnie oczami.
- Słuchaj, to dla ciebie wielka szansa. Serio chcesz ją od tak zmarnować? - powiedział Mike jeśli dobrze pamiętam jego imię. To mnie zmotywowało do przemyślenia całej skomplikowanej sytuacji. Z jednej strony to on ma rację. Każdy chciałby zostać gwiazdą. Super sprawa.
Jednak z drugiej strony El może się wściec, a tego bym nie chciała. Cóż, pomyślałam że jak jest prawdziwą przyjaciółką to mi wybaczy. I co na to ojciec? Eh, on to się na wszystko zawsze zgadza. Więc decyzja podjęta.
- W sumie to mogę się zgodzić - odparłam, nie wykazując większego entuzjazmu.
- Ok, to tutaj masz godziny o których zaczynasz i kończysz pracę na planie i inne informacje. - wręczył mi arkusz Peter. Przeczytałam część harmonogramu. Nie było tak źle. Jakoś się wyrobię.
- To do zobaczenia jutro - powiedział Justin puszczając mi oczko.
- Ta, do jutra - rzuciłam i wyszłam szybko za drzwi. Nie wierzyłam w to co się parę minut temu wydarzyło. Odetchnęłam z ulgą i podeszłam do Elli.
- To co idziemy? - spytała wstając z krzesła.
- Yhy - mruknęłam, nie wiedząc w jaki sposób jej to powiedzieć. Szłyśmy do wyjścia gdy nagle z głośników wydobył się głos Justina.
- Hej, dziewczyny! To ja Justin - dochodziło z wszystkich stron. Zaczęły się piski, okrzyki i tym podobne. - Ogłaszam, że poszukiwania mojej nowej partnerki oficjalnie zakończone. Z uwagi na bezpieczeństwo nie ujawnię jej tożsamości. Pamiętajcie jednak, że wszystkie jesteście świetne - zapanowała cisza. Niektóre fanki zaczęły płakać, przez co zrobiło mi się ich trochę żal. El również posmutniała.
- Kurde, ale szczęściara - westchnęła podłamanym głosem. Uznałam, że nie będę przed nią nic ukrywała.
- El, muszę ci coś powiedzieć...
__________________________________________________________________________________
Ah, jak ja lubię trzymać w napięciu xD
No rozdział przeciętny moim okiem patrząc.
Proszę o komentowanie moich wypocin.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz